Opracowania lektur - motywy - szkoła podstawowa, klasy 7-8. Materiały do książki - Wydawnictwo GREG

Syzyfowe prace
Stefan Żeromski
streszczenie szczegółowe

1.

Marcin Borowicz jedzie z rodzicami do pobliskiej wsi Owczary. Ma zaledwie osiem lat. Znajduje się tam wiejska szkoła. Pani Borowiczowa nie ukrywa łez. Marcin bardzo przeżywa rozstanie z rodzicami. Wiejska szkółka ma tylko jedną klasę. Sala lekcyjna jest mała i brudna. Nauczyciel zajmuje się głównie uczniem Michcikiem, ma bardzo prymitywne metody nauczania. Nieciekawymi lekcjami znudzeni są nie tylko uczniowie, ale również sam nauczyciel. Pedagog usiłuje nauczyć dzieci mówić po rosyjsku i śpiewać w tym języku. W jednej klasie są dzieci w różnym wieku. Marcin bardzo tęskni za rodzinnym domem.

2.

Marcin uczy się czytać po rosyjsku, pisze dyktanda, robi zadania z matematyki. Pan Wiechowski uczy, posługując się językiem rosyjskim. Przez dwa miesiące żadne z rodziców nie odwiedziło Marcina. Postanowiono go hartować. W pierwszych dniach marca pan Ferdynand Wiechowski wraca z sąsiedniego miasta, przynosząc wiadomość, że w przyszłym tygodniu przybędzie do Owczar na inspekcję carski urzędnik dyrektor Jaczmieniew. Trwają gorączkowe przygotowania do przyjęcia gościa.

Wizytator Jaczmieniew odkrywa, że z wyjątkiem prymusa Michcika dzieci nie znają rosyjskiego. Inspektor jest bardzo rozgniewany. Oskarża Wiechowskiego o „prowadzenie polskiej propagandy”. Nauczyciel obawia się, że zostanie zwolniony z posady. Wraca do mieszkania. Po chwili ktoś puka do drzwi. To dyrektor. Okazało się, że kobiety zgromadzone przed szkołą skarżyły się mu, że Wiechowski uczy dzieci rosyjskiego alfabetu i prawosławnych pieśni, wszystkiego po „ruśku”. Jaczmieniew uradowany wraca do nauczyciela, by powiedzieć mu, iż jest z niego zadowolony i podnosi mu pensję.

Ojciec Marcina za udział w powstaniu styczniowym traci część ziemi.

3.

Gimnazjum klasyczne w Klerykowie. Matka i Marcin przyjeżdżają tu na egzaminy wstępne. Atmosfera napięcia i zdenerwowania. Starsi uczniowie drwią z Marcina. Nauczyciele odnoszą się szczególnie lekceważąco do polskich dzieci i ich rodziców. Nie podają również terminu egzaminów. Niektórzy z przybyłych czekają na egzaminy od kilkunastu dni. Matka z Marcinem wraca do hotelu. Tam dowiaduje się od żydowskiego kupca, że jeden z nauczycieli egzaminujących chłopców daje „korepetycje”.

Była to jednak łapówka, którą wręczali rodzice za rzekomą naukę. Pan Majewski zgodził się uczyć Marcina.

4.

Marcin trzy razy uczęszcza na lekcje nauczyciela Majewskiego. Czwartego dnia odbywa się egzamin z języka rosyjskiego. Egzaminy zdają uczniowie wyznania prawosławnego, synowie ludzi zamożnych i wysoko postawionych oraz „uczniowie” pana Majewskiego. Zrozpaczeni rodzice uczniów nieprzyjętych pytają inspektora szkoły, co mają robić, by ich dzieci w przyszłym roku miały szansę zdać egzaminy. Inspektor twierdzi, że należy z nimi rozmawiać w domu w języku rosyjskim. Jest oburzony na jednego z ojców, który „ośmielił” się do niego odezwać w języku polskim. Marcin trafia na stancję (pokój wynajmowany uczniom) do „starej Przepiórzycy”. Jest mu ciężko, jest bardzo samotny. Starsi chłopcy mieszkający z Marcinem dokuczają mu. Marcin przysłuchuje się dyskusjom politycznym radcy Somonowicza i Grzebickiego. Byli to Polacy pracujący w administracji rosyjskiej.

5.

Marcin dużo się uczy, a właściwie „wykuwa swoje uroki”. W szkole czuje się źle, na stancji również. Dużo serca i troskliwości okazuje mu jedynie „stara Przepiórzyca” (tak nazywają ją młodzi pensjonariusze). Uczniowie podczas przerw bawią się w bitwy.

Nauczyciel Majewski odnosi się z pogardą do uczniów pochodzących z niższych warstw społecznych. Jednym z nich jest Romek Gumowicz, syn akuszerki. Majewski ośmiesza go przy całej klasie i porównuje jego umiejętności z arytmetyki do tego, co umie „pachciarska kobyła”. Uczniowie śmieją się z tego, co mówi nauczyciel. Obrażony przez Majewskiego chłopiec płacze. Jego łzy wywołują współczucie Marcina.

6.

Zbliżają się Zielone Świątki. Matka zabiera Marcina do domu. Jadą wozem. Fornal Jędrek opowiada Marcinowi historię gniadej klaczy, która została ukradziona i sama po miesiącu wróciła do domu. Marcin i matka są szczęśliwi, że mogą być razem. Matka przeczuwa, że niedługo już będzie się cieszyła macierzyńską miłością. Marcin obiecuje, że zawsze będzie ją kochał. Niedaleko wsi wyskakuje z wozu i zrywa kwitnące gałęzie bzu, rosnącego koło starej, przydrożnej kapliczki. Daje je matce, są jak wyznanie miłości i przywiązania. Piękne obrazy przyrody przywołują wspomnienia Marcina i matki.

7.

Marcin otrzymuje promocję do klasy pierwszej (wcześniej był w klasie wstępnej). W czasie wakacji umiera jego matka. Chłopiec traci swój początkowy zapał do nauki. Uprawia „wykpiwaczkę” zarówno przed korepetytorem, jak i przed nauczycielami. Marcin zawarł ścisłe pobratymstwo z „Wilczkiem”, synem bogatej lichwiarki. Znał on usposobienie każdego profesora i dzięki temu umiał ich oszukiwać. Nauczył Marcina, jak ściągać, podpowiadać, chodzili razem na wagary. Któregoś dnia, będąc na wagarach, Marcin trafia do kościoła i tam jest świadkiem rozmowy księdza prefekta z inspektorem szkolnym, który nie pozwala uczniom śpiewać po polsku hymnu. Ksiądz oświadczył, że w kościele uczniowie będą śpiewać hymn w swoim języku. Duchowny wyrzuca inspektora z kościoła. Zauważa Marcina. Chłopiec obiecuje, że nikomu nie powie o tym, co zobaczył.

8.

Rozdział ten zawiera charakterystykę poszczególnych nauczycieli. Wychowawcą pierwszej klasy jest profesor Leim. Pochodzi z niemieckiej rodziny, która dawno się spolszczyła. Słabo mówi po rosyjsku. Ożenił się z Polką, w jego domu mówiono po polsku. Był jednak starannym służbistą i lojalistą gorliwym. Któregoś dnia prof. Leim, wchodząc do klasy, widzi napis na tablicy, zrobiony przez dyżurnego: Marcin Borowicz – ciągle głośno mówi po polsku. Profesor literatury rosyjskiej – Ozierskij, nie jest szanowany przez uczniów, gdyż nie potrafi utrzymać dyscypliny. Nauczycielem „miejscowego języka” jest prof. Sztetter, człowiek światły, ale tak wiekuiście wylękły o swoją posadę, że właściwie niczego nie uczył. Ma dużo dzieci, którym musi zapewnić utrzymanie. Uczniowie jego ćwiczą się w przekładach z języka polskiego na język rosyjski. Lekcje języka polskiego, wykładane przez Polaka dla polskich dzieci, prowadzone były w języku rosyjskim. Sztetter również nie cieszy się poważaniem swoich uczniów. Inny nauczyciel, prof. Nogacki, uczący matematyki, mimo iż uważa, że jest dobrym Polakiem, starannie zmusza uczniów do mówienia i myślenia po rosyjsku, jest bezwolnym narzędziem systematycznej rusyfikacji.

9.

Marcin ukończył klasę drugą i uczęszcza do trzeciej. Uczy się niewiele, dopiero w drugim półroczu bierze się do pracy. W pewną niedzielę Marcin wraz z kolegami: Szwarcem i braćmi Daleszowskimi strzela z pistoletu. Zostają przyłapani przez żandarma. Daleszowscy uciekają. Marcin i Szwarc zostają zamknięci w jednej z klas gimnazjum i spędzają tam całą noc. Są przerażeni. W mieście rozchodzi się pogłoska, że na przedmieściu złapano uzbrojony oddział konspiratorów. Marcin nie śpi całą noc. Chłopcy obawiają się wydalenia ze szkoły bądź poważniejszych konsekwencji. Rada pedagogiczna wzywa rodziców chłopców do szkoły. Chłopcy są przesłuchiwani u dyrektora. Marcin przyznaje się do winy, twierdząc, że strzelał z pistoletu, ale bez prochu. To oświadczenie rozbawia nauczycieli. Chłopcy zostali w drodze wielkiej łaski skazani na długą „kozę” o chlebie i wodzie („koza” była formą szkolnego aresztu). Po jej odbyciu Marcin idzie do katedry pomodlić się i podziękować matce za wstawiennictwo u Boga. Uważa, że dzięki nim nie został wydalony z gimnazjum. Zaczyna się systematycznie uczyć.

10.

Marcin ukończył egzaminy przewidziane dla klasy czwartej i zdał do piątej. Wakacje spędza w Gawronkach. Dom rodzinny podupada, cenne przedmioty rozkradziono. Stara kucharka gotowała jak się jej żywnie podobało. Portrety przedstawiające bohaterów narodowych okryła gruba warstwa kurzu. Podobnie wyglądało gospodarstwo. Prosięta rozkopały cały ogród kwiatowy, krowy i źrebięta porozwalały płot. Jest czerwiec, czas sianokosów. Ojciec poleca Marcinowi, by poszedł na łąkę pilnować kosiarzy. Daje mu również dubeltówkę i torbę myśliwską ze śrutem, prochem i kapiszonami. Młody człowiek jest dumny, po raz pierwszy w życiu dostaje nabitą broń. Marcin idzie do kosiarzy, a później na polowanie. Nie udaje mu się nic upolować, ale samo chodzenie za zwierzyną wydaje mu się wspaniałe. Od tego dnia zbisurmanił się na dobre. Wstaje o świcie i wyrusza na polowanie. Ojcu nie pomaga. Lubi szczególnie podziwiać przyrodę po zmierzchu. Odwiedza okoliczne wsie. Poznaje obyczaje tam panujące, społeczne prawa. Bliżej poznaje młodego chłopca, Lejbę Koniecpolskiego, i jego rodzinę, która często przymiera głodem. Poznaje też strzelca Szymona Nogę – wspaniałego myśliwego. Opowiada on młodzieńcom ciekawe historie z życia zwierząt i ludzi. Pokazuje Marcinowi krzyż, pod którym leży powstaniec z 1863 r. Został zabity nahajami (nahaj – rodzaj pejcza) przez dwóch kozaków, jeden z nich został zastrzelony przez chłopa – myśliwego – Kostura, drugi uciekł. Kosturowi nie udało się uratować bitego Polaka – umarł od razów. Na Marcinie ta historia nie robi wrażenia. Jego przekonania polityczne są mdłym odgłosem poglądów radcy Somonowicza i goryczy ojca, który z powodu udziału w powstaniu stracił fortunę swojej rodziny i długo siedział w więzieniach.

11.

Po wakacjach Marcin zastaje w szkole duże zmiany. Zmienił się dyrektor i wielu nauczycieli. Wszyscy nowi nauczyciele są Rosjanami. Nauczyciele polscy przestają się odzywać do uczniów poza murami szkoły, by nie używać polskiego języka. Przeprowadzane są różnorodne „reformy” mające na celu rusyfikację młodzieży. Na stancjach uczniowskich odbywają się systematyczne rewizje, sprawdza się uczniów, czy nie mają literatury polskiej. Zaczęto prowadzić książki wydaleń z mieszkania, gdzie wpisywano każdą nieobecność uczniów i skargi współlokatorów. Gospodarze klas i wszyscy nauczyciele mają obowiązek sprawdzać wychowanków o każdej porze dnia i nocy. Nauczyciele zachowują się jak policjanci, a uczniowie czują się tak, jakby byli w więzieniu. Coraz bardziej nienawidzą „pedagogów” szkolnych. Polscy nauczyciele również odsunęli się od uczniów, obawiając się o swoje posady. Wprowadza się do szkoły system donosów, podsłuchiwania, szpiegowania. Uczniowie przestają sobie ufać.

Dyrektor Kriestoobriadnikow i inspektor Zabielskij ustalają szereg nakazów i zakazów. Jeśli któryś z nich zostanie złamany, nie wymierzają surowych kar i są łagodni w stosunku do winowajcy. W sporach między uczniami a nauczycielem­Polakiem biorą zawsze stronę młodego człowieka. Zachęcają uczniów do chodzenia na rosyjskie spektakle. Marcin Borowicz udaje się na sztukę rosyjską i wówczas nauczyciel Majewski wprowadza go razem z dwoma innymi kolegami do loży dyrektora Kriestoobriadnikowa, ten natomiast przedstawia ich gubernatorowi. Marcin jest dumny, że może obcować z tak dostojnymi ludźmi. W klasie z powodu tego zajścia spotykają go drwiny kolegów. Ustają one jednak, kiedy inspektor wykładający język rosyjski okazuje Borowiczowi szczególne względy. Zabielski po lekcjach prosi Marcina o zaniesienie do jego mieszkania zeszytów klasy piątej. W domu inspektor przyjmuje Marcina bardzo gościnnie. Marcin zapałał do niego miłością, jaką żywi uczeń w stosunku do swojego pierwszego mistrza. Borowicz staje się stałym gościem inspektora Zabielskiego.

12.

Rozdział ten poświęcony jest historii chłopskiego dziecka – Andrzeja Radka. Był synem fornala – bezrolnego chłopa (rataja – najemnego robotnika folwarcznego). W dzieciństwie pasał świnie. Zainteresował się nim nauczyciel dwóch paniczów z dworu w Pajęczynie – Antoni Paluszkiewicz nazywany również Kawką (ze względu na jego chorobliwy kaszel – chorował bowiem na gruźlicę). Radek razem z wiejskimi dziećmi dokuczał nauczycielowi. Paluszkiewicz któregoś dnia bierze chłopca „za karę” do siebie i pokazuje mu książki z obrazkami. Dziecko przychodzi do niego coraz częściej, chętnie uczy się czytać i pisać. Rodzice nie rozumieją tego, co robi ich syn. Kawka zabiera Andrzeja do gimnazjum w Pyrzogłowach. Utrzymuje go, mieszka z nim i daje mu korepetycje. Radek uczy się bardzo pilnie. Kiedy jest już w trzeciej klasie – jego nauczyciel umiera na gruźlicę. Zostawia mu bardzo skromne oszczędności. W następnej klasie Radek sam daje już korepetycje i z nich się utrzymuje. Często jednak przymiera głodem. Po ukończeniu klasy czwartej Radek wyrusza pieszo do Klerykowa, po drodze spotyka jadącego powozem szlachcica. Zabiera on Andrzeja ze sobą i przedstawia go Płoniewiczowi, który potrzebuje korepetytora dla swoich dzieci. Radek ma więc miejsce do spania i dość marne jedzenie. W klerykowskim gimnazjum Radek jest wyśmiewany przez swoich kolegów. Któregoś dnia po lekcji matematyki bije Tymkiewicza, który kpił z niego przy całej klasie. Dyrektor oświadcza mu, że zostaje wyrzucony ze szkoły. Chłopiec wpada w rozpacz – cała jego dotychczasowa praca i poświęcenie zostają zaprzepaszczone. Wtedy spotyka na korytarzu Marcina Borowicza. Marcin wykorzystuje swą znajomość z inspektorem Zabielskim, wstawia się za Radkiem. Kara zostaje warunkowo darowana.

13.

Borowicz jest w szóstej klasie. Składa się ona z Polaków w przeważającej części, trzech Żydów i dwóch Rosjan. Rozpada się na dwa obozy. Pierwszy nosi nazwę „literatów”, jego członkowie pozostają pod silnym wpływem inspektora, z inicjatywy Borowicza spotykają się na stancji u samego inspektora w celu studiowania literatury rosyjskiej. Zajmują się również historią i polityką. Samorodni badacze opisują w swoich wypracowaniach Polskę jako kraj niewoli, gdzie rozbestwiona szlachta mordowała lud rosyjski. Stosowną literaturę dostarcza uczniom sam inspektor. Piszą również hymny pochwalne na cześć Rosji. Studiują ideologię panslawizmu (panslawizm – reakcyjny ruch polityczny w XIX w., dążący do zjednoczenia pod berłem carów wszystkich narodów słowiańskich, w istocie miał jednak na celu podporządkowanie tych narodów Rosji). Do grupy literatów przyłączają się uczniowie z klas: siódmej i ósmej.

Druga część klasy nazwała się ligą wolnopróżniaków. Rekrutowała się głównie z rodzin szlacheckich i ludzi zamożnych. „Trudnili się” próżniactwem, oszukiwaniem nauczycieli, uprawianiem sportów, grywaniem w karty. Grupa literatów korzysta z biblioteki szkolnej. Marcin dużo czyta. Przez przypadek do rąk jego i kolegów trafia słynne dzieło Henryka Tomasza Buckle’a Historia cywilizacji w Anglii (History of civilisation in England). Filozofia Buckle’a wywarła na Borowiczu ogromne wrażenie. Mieszka teraz u tzw. „Czarnej pani” wraz z innymi kolegami, daje tam korepetycje. Do późna w nocy bierze udział w dyskusjach filozoficznych. Staje się ateistą (ateista – człowiek zaprzeczający istnieniu Boga w jakiejkolwiek postaci). Dzięki poznanym książkom uświadamia sobie, że szkoła dostarcza im wiedzy bardzo wybiórczo i niedołężnie. Wraz z kolegami uczy się i studiuje samodzielnie wiele dziedzin. Dzieło Buckle’a znano i czytano w języku rosyjskim, zatem myślano i dyskutowano w tym języku.

14.

Marcin wraz z kolegami i grupą „literatów” pragną pozyskać Tomasza Waleckiego zwanego „Figą”. Jest prymusem, ma jedynie czwórkę z zachowania, ponieważ „skacze do oczu” swoim nauczycielom – odważny chłopiec, nie boi się bronić swojego zdania. Nauczyciel historii Kostriulew przy każdej okazji wywlekał sprawy bolesne dla młodzieży polskiej. „Nauczał” historii, posługując się podręcznikiem Dymitra Iłowskiego, którego szowinistyczne publikacje usprawiedliwiały rozbiory Polski. Kostriulew „poszerzał” swoje wykłady, czytając i opowiadając młodzieży o różnych skandalach. Któregoś dnia nauczyciel prowadzi lekcję wymierzoną przeciwko katolicyzmowi i odczytuje rzekome relacje świadków, dotyczące niewłaściwego prowadzenia się katolickich zakonnic. Oburzony Walecki kategorycznie żąda w imieniu całej klasy, by nauczyciel nie czytał tego, co jest fałszem i potwarzą dla chłopców z jego klasy. Zaskakuje nauczyciela, który wzywa dyrektora. Inspektor prowadzi śledztwo. Zadaje uczniom pytanie, kto upoważnił Waleckiego do wypowiadania się w imieniu całej klasy, podejrzewa bunt. Marcin Borowicz zaprzecza, jakoby upoważnił „Figę” do wypowiadania się w jego imieniu. Wszyscy koledzy, prócz niejakiego Ruteckiego, mówią to samo. „Figa” jest zagrożony wyrzuceniem ze szkoły z „wilczym biletem” (dokument zabraniający jego właścicielowi wstępu do jakiejkolwiek szkoły). Matka chłopca godzi się jednak na karę chłosty – chłopiec zostaje w szkole. Rutecki zostaje skazany na siedzenie „w kozie”.

Kiedy Walecki wraca do klasy, posyła Borowiczowi straszliwe spojrzenie. Marcin nie jest już pewien, czy postąpił właściwie.

15.

Po świętach Bożego Narodzenia do klasy siódmej zostaje przydzielony nowy kolega, Bernard Sieger (czyt. Zygier). Został wydalony z tejże klasy któregoś gimnazjum w Warszawie. Chodzą plotki, że został wyrzucony za „nieprawomyślność” (za przekonania). Mieszka u samego dyrektora Kostriulewa, jest systematycznie sprawdzany i rewidowany. Młody człowiek uczy się dobrze, jest typem samotnika. Przez miesiąc nie miał zezwolenia na uczęszczanie na lekcje języka polskiego. Wreszcie uzyskuje zgodę. Profesor Sztetter rozmawia z nim, poleca następnie Zygierowi przetłumaczyć z języka polskiego na rosyjski kilka strof wiersza, uczeń wykonuje polecenie, wykazuje się również biegłą znajomością polskiej gramatyki. Z rozmowy nowego ucznia z nauczycielem wynika, że w Warszawie Zygier wraz z innymi kolegami czytywał literaturę „drugiego obiegu” – zakazaną przez cenzurę. Zna doskonale utwory Mickiewicza i jego biografię. Poproszony przez pedagoga recytuje Redutę Ordona Adama Mickiewicza, w ten sposób wyraża swoje uczucia: miłość do Polski, nienawiść do Rosji i jej polityki. Nauczyciel, przerażony tą lekcją patriotyzmu, boi się o swoją posadę. Wszyscy uczniowie z zapartym tchem słuchają recytacji, jest to moment przełomowy w ich świadomości. Marcin Borowicz jest wstrząśnięty. Poezja elektryzuje go, chłopak bardzo mocno przeżywa utwór. Teraz dopiero Marcin przypomina sobie opowieść Szymona Nogi o powstańcu, który został zamordowany przez kozaków w czasie powstania styczniowego. Po raz pierwszy zdaje sobie sprawę, czym jest śmierć poniesiona za wolność ojczyzny. Nauczyciel Sztetter siedzi na swoim miejscu, spod jego powiek spływają łzy.

16.

Marcin jest uczniem klasy ósmej – maturalnej. Kilkunastu uczniów spotyka się na strychu mieszkania rodziców Mariana Gontali. Miejsce to nazywane jest „górką Gontali”. Prócz Marcina, najczęstszymi tam bywalcami są: „Figa” Walecki, „Pieprzojad” i siódmoklasista – Andrzej Radek. Duszą i kierownikiem grupy jest Zygier. Młodzi ludzie czytają poezję (w tym poezję emigracyjną), uczą się historii Polski, dyskutują. Poznają dzieła literatury światowej. Radek przynosi książki, które gospodarze wrzucili do jego pokoju na łaskę i niełaskę szczurom. Są to dzieła Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza, Jana Kochanowskiego, Williama Szekspira, Wiktora Hugo, Honoriusza Balzaka. Poezja romantyczna odgrywa ogromną rolę w przemianie moralnej, intelektualnej i duchowej Marcina. Na zebraniach wygłaszane są miniodczyty, recenzje ciekawych książek, uczniowie pomagają sobie również w nauce. Gorliwy nauczyciel Majewski szpicluje zebrania uczniowskie. Którejś nocy spóźniony Marcin śpieszy na „górkę”, niedaleko mieszkania Gontalów spostrzega Majewskiego. Gdy nauczyciel idzie w kierunku zaułka, Marcin wyciąga kładkę, po której Majewski szedł, później obrzuca go bryłkami błota. Nauczyciel nie widzi jego twarzy. Kiedy na „górkę” przychodzą żandarmi – nie ma tam już nikogo.

17.

Jest wiosna, Marcin uczy się do matury, siedząc w parku. W pierwszych dniach maja wychodzi o świcie, by powtarzać tam historię. Spotyka pod grabami Annę Stogowską, przez koleżanki nazywaną „Birutą”. Jest ona bardzo dobrą uczennicą gimnazjum żeńskiego.

Jej ojciec jest lekarzem wojskowym, znanym również w mieście jako sławny karciarz i łobuz. Kilkanaście lat temu ożenił się z Rosjanką, Anna jest jego najstarszą córką. Z miłości do męża pani Stogowska nauczyła się języka polskiego, tym językiem posługiwano się w ich domu. Wpajała dzieciom miłość do wszystkiego, co polskie i wbrew sobie – nienawiść do tego, co rosyjskie. Uczyła się również historii naszego kraju. Zerwała wszystkie więzy łączące ją z rodziną. Kiedy „Biruta” miała czternaście lat, jej matka zmarła na zapalenie płuc. Anna od tego czasu zastępuje młodszemu rodzeństwu matkę. Nie bywa nigdzie, gdyż cały jej wolny czas zabierają jej korepetycje udzielane siostrom i praca w domu.

Marcin zakochał się w „Birucie” jeszcze w zimie. Nie miał jednak możliwości bliższego jej poznania. Kiedyś otrzymał od koleżanki sztambuch (rodzaj pamiętnika) do wpisania wiersza pamiątkowego, trafił wówczas na wpis zrobiony ręką Anny:

Ach, kiedyż wykujem, strudzeni oracze
Lemiesze z pałaszy skrwawionych?
Ach, kiedyż na ziemi już nikt nie zapłacze
Prócz rosy łąk naszych zielonych?

Anna, posługując się słowami poety, wyraża żal i nadzieję, że któregoś dnia Polska może będzie wolnym krajem, w którym „skrwawiona” broń zostanie zamieniona na pługi, a Polacy zamiast przelewać krew zajmą się codzienną, uczciwą pracą.

Marcin często „krąży” koło domu Anny. Spotykają się w parku dwukrotnie, później przez kilka dni „Biruta” nie pojawia się w oznaczonym miejscu. Borowicz jest zrozpaczony. Któregoś dnia przychodzi o świcie w ich ulubione miejsce. Dziewczyna zjawia się, Marcin oczyma wyznaje jej miłość. Długo patrzą na siebie. Słowa nie są im potrzebne. Są szczęśliwi.

18.

Jest wrzesień, Marcin spędził wakacje w domu. Prowadził gospodarstwo ojca, który zapadł bardzo na zdrowiu. Borowicz przyjeżdża do Klerykowa, w nadziei spotkania się z „Birutą”. Próbuje ją odnaleźć. Bezskutecznie.

Wstępuje do „starej Przepiórzycy”. Okazuje się, że odebrano jej koncesję na prowadzenie stancji. Dowiedziała się od dyrektora Kriestoobriadnikowa, że nie pozwoli on, by uczniowie mieszkali u katoliczek. Od tego mają specjalne „Moskiewki”, a później internaty. Marcin jest oburzony tą wiadomością. Kłóci się z radcą Somonowiczem – lojalistą, który twierdzi, że jest to środek do zaprowadzenia wzorowej karności, należytego rygoru. Marcin doskonale wie, że jest to następny krok zmierzający do wynarodowienia Polaków. Uczniowie nawet po przyjściu ze szkoły nie będą mogli mówić po polsku.

Podąża do mieszkania doktora Stogowskiego. Nie zastaje tam nikogo. Mieszkanie jest opuszczone. Dowiaduje się od stróżki, że doktor pięć tygodni temu pojechał w głęboką Rosiją. Anna, wyjeżdżając, płakała. Marcin jest zdruzgotany. Wyciąga z kieszeni kartkę z pamiętnika, zapisaną przez Annę; jest to jedyna pamiątka, która mu po niej została. Ze stanu otępienia ocknął się dzięki Andrzejowi Radkowi, który podobnie jak on kiedyś, podaje mu rękę. Ten gest ma znaczenie symboliczne. Borowicz nie rozumie, jak ojciec, znający uczucia córki, mógł wywieźć ją do znienawidzonej Rosji.

« wszystkie materiały do tej książki