Opracowania lektur - motywy - szkoła podstawowa, klasy 7-8. Materiały do książki - Wydawnictwo GREG

Mały Książę
Antoine de Saint-Exupéry
streszczenie szczegółowe

Książka zadedykowana została przyjacielowi Autora – Leonowi Werthowi, który mieszkał we Francji, gdzie cierpiał głód i chłód, i potrzebował pocieszenia. Autor miał obawy, że dzieciom nie spodoba się dedykacja dorosłemu. Z tego powodu zadedykował książkę Leonowi Werthowi, kiedy był małym chłopcem.

Rozdział I

Narrator był dorosłym człowiekiem, wykonywał zawód pilota. Wcześniej, w wieku sześciu lat, chciał zostać malarzem. Przeczytał wówczas książkę o lasach dziewiczych pt. Historie prawdziwe, gdzie zobaczył obrazek przedstawiający węża boa pożerającego swoją ofiarę. Informacja o tym, że węże boa połykają swoje ofiary w całości, a potem leżą, by je strawić, zainspirowała go do ­stworzenia rysunku węża boa trawiącego słonia. Gdy pokazał obrazek dorosłym, zobaczyli na obrazku tylko kapelusz. Narysował więc wnętrze węża boa. Dorośli radzili mu porzucić rysowanie węży boa otwartych i zamkniętych. Uważali bowiem, że rozsądniej jest zająć się geografią, historią, gramatyką i rachunkami. Z tego powodu narrator został pilotem. A rysunek węża zamkniętego służył mu później do wykrywania dorosłych, z którymi mógł prawdziwie się porozumieć. Jeśli dana osoba widziała na obrazku kapelusz, znaczyło to, że trzeba z nią rozmawiać tylko o brydżu, polityce, krawatach i golfie.

Rozdział II

Narrator żył samotnie, nie mógł znaleźć nikogo, z kim mógłby porozmawiać. Zmieniło się to, gdy przed sześcioma laty zepsuł mu się nad Saharą samolot. Wody starczyłoby mu na tydzień, musiał zatem szybko naprawić maszynę. Pierwszego dnia położył się spać na piasku. O świcie obudził go mały chłopiec, który poprosił go o narysowanie baranka. Narrator nie potrafił rysować baranków, narysował więc węża boa zamkniętego. Chłopiec od razu odparł, że nie prosił o słonia w wężu boa, ponieważ wąż jest zbyt niebezpieczny, a słoń zbyt wielki. Narrator naszkicował więc pierwszego baranka, który wyglądał na bardzo chorego. Drugi okazał się baranem z rogami, a trzeci był zbyt stary… Ostatecznie chłopiec dostał rysunek skrzynki, baranek był schowany w środku. I to właśnie ten baranek był idealny.

Rozdział III

Chłopiec okazał się Małym Księciem, który przybył z innej planety. Zainteresował się samolotem, ucieszył się, że pilot spadł z nieba tak samo jak on. Ciężko było jednak dowiedzieć się czegoś więcej o tajemniczym chłopcu, ponieważ nie odpowiadał na pytania. Zdenerwował się, gdy narrator zaproponował narysowanie palika, do którego można uwiązać baranka, żeby nie uciekł. Dzięki temu pilot dowiedział się, że planeta Małego Księcia jest bardzo mała, a chłopiec był tam bardzo samotny.

Rozdział IV

Planeta Małego Księcia była niewiele większa od domu. Narrator przypuszcza, że to asteroida B-612, którą dostrzeżono tylko raz, w 1909 r. Dokonał tego pewien turecki astronom, który zaprezentował swoje odkrycie na Międzynarodowym Kongresie Astronomicznym. Nikt nie uwierzył mu z powodu stroju, który wówczas miał na sobie. Uwierzono mu dopiero wtedy, gdy założył europejski strój, a było to w 1920 r.

Narrator nie miał zbyt dobrego zdania o dorosłych – lubią cyfry, zwracają uwagę jedynie na wygląd zewnętrzny, nie potrafią dostrzec tego, co naprawdę ważne.

Narrator tłumaczy, że opisał wydarzenia, jakie miały miejsce na Saharze, by nie zapomnieć przyjaciela, dlatego kupił kredki i farby, by jak najwierniej go przedstawić. Nie był jednak zadowolony ze swoich rysunków, ponieważ nie rysował, odkąd miał sześć lat.

Rozdział V

Każdego dnia narrator dowiadywał się czegoś więcej o planecie Małego Księcia. Pewnego dnia chłopiec ucieszył się, że baranki jedzą krzewy. Narrator dowiedział się wówczas o pladze baobabów, wielkich drzew, które swoimi korzeniami mogą rozsadzić planetę, jeśli w porę się ich nie wyrwie. Początkowo są to malutkie roślinki, trzeba jednak potrafić je odróżnić od nieszkodliwych roślin i regularnie wykorzeniać. Planeta Małego Księcia była wprost naszpikowana nasionami baobabów, dlatego chłopiec musiał być zdyscyplinowany i dbać o nią. W tym właśnie mógłby pomóc mu baranek. Narrator bardzo przejął się tą historią, która pokazywała, jak ogromne znaczenie ma odpowiedzialność i staranność w wykonywaniu swoich obowiązków. Narysował też rysunek przedstawiający planetę rozrywaną przez baobaby, który uznał za jeden z najlepszych, jakie wykonał.

Rozdział VI

Mały Książę bardzo lubił zachody słońca i oglądał je, gdy tylko było mu smutno. Nie rozumiał, dlaczego na Ziemi trzeba tak długo czekać, by słońce zaszło. Na jego planecie wystarczyło tylko o kilka kroków przesunąć krzesło. Pewnego dnia Mały Książę oglądał aż czterdzieści trzy zachody słońca. Było mu wtedy bardzo smutno.

Rozdział VII

Kolejnego dnia Mały Książę zmartwił się, że baranki mogą również zjadać róże. Zastanawiał się też, po co różom kolce, skoro nie chronią przed barankami. Narrator był wówczas pochłonięty pracą nad naprawą silnika, co doprowadziło chłopca do złości. Powiedział, że jego przyjaciel zachowuje się jak dorośli, jest jak pan Purpurowy. Pan Purpurowy to mieszkaniec jednej z planet, który przez całe życie dodawał cyfry, nikogo nie kochał, nie wąchał żadnego kwiatu. Mały Książę bardzo się wzburzył i opowiedział o swojej róży, która rosła na jego planecie i którą bardzo kochał. Rozpłakał się. Narrator, chcąc go pocieszyć, przytulił go i obiecał narysować barankowi kaganiec.

Rozdział VIII

Narrator dowiedział się, że planetę Małego Księcia porastały zazwyczaj różne kwiaty, zwyczajne, które więdły wraz z zachodem słońca. Pewnego dnia pojawiło się jednak na planecie Małego Księcia ziarenko, z którego wykiełkowała roślina niepodobna do innych. Chłopiec bał się, że to inny rodzaj baobabu, ale roślinka przestała rosnąć i zaczęła formować kwiat. Trwało to bardzo długo, aż w końcu pąk się rozwinął i Małemu Księciu ukazała się róża. Nie była skromna, miała o sobie bardzo wysokie mniemanie, miała też wiele różnych potrzeb. Chłopiec z żalem opowiadał o róży, przyznał, że nie potrafił jej docenić i kochać, złościł się na nią, zamiast zwracać uwagę na czyny, zwracał jedynie na jej słowa.

Rozdział IX

W ucieczce ze swojej planety pomógł Księciu przelot wędrownych ptaków. W dzień zaplanowanej podróży starannie wyczyścił wulkany, wysprzątał planetę, wyrwał ostatnie pędy baobabów, podlał różę. Nieoczekiwanie róża nie robiła mu wyrzutów, przyznała, że była niemądra. Wyznała mu miłość, powiedziała, że wcześniej nie potrafiła jej okazać. Pożegnała się z Księciem spokojnie, nie chciała, by widział jej łzy.

Rozdział X

Mały Książę postanowił odwiedzić sąsiadujące asteroidy: 325, 326, 327, 328, 329 i 330. Wyruszył w tę podróż, ponieważ chciał znaleźć sobie jakieś zajęcie i czegoś się nauczyć. Pierwszą planetę, którą odwiedził, zamieszkiwał Król, który od razu nazwał chłopca swoim poddanym. Całą powierzchnię planety pokrywał jego gronostajowy płaszcz. Król wydawał Księciu rozmaite zakazy i nakazy, powiedział też, że jest królem wszystkiego, choć na swojej niewielkiej planetce był całkiem sam. Chłopiec nudził się i nie zatrzymała go na tej planecie ani obietnica mianowania ministrem sprawiedliwości, ani nawet ambasadorem.

Rozdział XI

Druga planeta to planeta Próżnego, który od razu okrzyknął Małego Księcia swoim wielbicielem. Próżny miał dziwny kapelusz na głowie, który służył mu do składania ukłonów. Poprosił, by chłopiec uderzył dłonią w dłoń, aby mógł się ukłonić. Mieszkaniec tej planety czuł się najpiękniejszy, najbogatszy, najinteligentniejszy ze wszystkich, choć nie było tam nikogo innego. Mały Książę opuścił Próżnego z przekonaniem, że dorośli są naprawdę dziwni.

Rozdział XII

Na trzeciej planecie, wśród rzędów butelek, mieszkał Pijak. Mały Książę chciał dowiedzieć się, dlaczego pije. Pijak odpowiedział, że pije, żeby zapomnieć o wstydzie z powodu picia. Ta wizyta była smutna i nieprzyjemna dla Księcia.

Rozdział XIII

Kolejna, czwarta planeta była zamieszkana przez Bankiera. Nie zwrócił uwagi na Małego Księcia, tak bardzo był zajęty. Bankier cały czas coś liczył, nie odrywał się od tej czynności ani na chwilę. Mieszkał na swojej planecie od czterdziestu pięciu lat i cały czas liczył świecące punkty na niebie, ale nawet nie pamiętał słowa „gwiazdy”. Uważał natomiast, że je posiada, ponieważ jako pierwszy wpadł na pomysł, by je mieć. Czuł się bogaty, ponieważ gwiazdy po zapisaniu lokował w banku, czyli zapisywał ich ilość na karteczce, którą chował do szuflady zamykanej na klucz. Mały Książę wyruszył w dalszą drogę. Uznał, że Bankier do niczego się nie przydaje gwiazdom, o których myśli, że je posiada – to potwierdziło jego opinię o tym, że dorośli są dziwni.

Rozdział XIV

Piąta planeta była najmniejsza ze wszystkich, można ją było obejść trzema krokami. Mieszkał na niej Latarnik, który zapalał i gasił latarnię. Niczego więcej na tej planecie nie było. Mały Książę ledwo się na niej zmieścił. Zadaniem latarnika było zapalanie latarni wieczorem i gaszenie rano, ale planeta jego zaczęła z czasem obracać się coraz szybciej, przez co wykonywał te czynności co minutę. Sumiennie wypełniał swoje obowiązki, dlatego jako jedyny nie wydał się Małemu Księciu śmieszny, a nawet chłopiec pomyślał, że mógłby się z nim zaprzyjaźnić.

Rozdział XV

Szósta planeta, którą odwiedził Mały Książę, była dziesięciokrotnie większa od planety Latarnika. Mieszkał na niej Geograf – starszy pan, który siedział nad wielkimi książkami przy swoim biurku. Mimo że planeta była duża i ciekawa, Geograf nie wiedział, czy są na planecie oceany, góry czy pustynie. Tłumaczył, że nie jest odkrywcą, on sam może tylko notować spostrzeżenia. Powiedział, że jest zbyt ważny, żeby się szwendać. Od niego Mały Książę dowiedział się, że jego róża jest efemeryczna, czyli „zagrożona bliskim unicestwieniem”. Chłopiec poczuł żal, ale postanowił za radą Geografa odwiedzić jeszcze Ziemię.

Rozdział XVI

Ziemia była siódmą planetą, którą odwiedził Mały Książę podczas swojej podróży. Ziemia to wielka planeta, na której żyło stu jedenastu królów, a dorosłych ogółem dwa miliardy. Pośród nich było wielu bankierów, pijaków, geografów i latarników.

Rozdział XVII

Narrator przekazuje dokładniejsze informacje o Ziemi i ludziach. Ludzie wcale nie zajmują na naszej planecie wiele miejsca, tylko im się tak wciąż wydaje. Dorośli uważają się za ważnych, a nade wszystko lubią cyfry. Mały Książę, gdy przybył na Ziemię, nie spotkał nikogo, co bardzo go zdziwiło. Dostrzegł węża, który potwierdził, że to naprawdę Ziemia, tylko wokół jest pustynia, dlatego nie ma na niej ludzi. Wąż przekonywał Księcia, że i wśród ludzi potrafi być samotnie. Zapewnił chłopca, że potrafi każdego oddać ziemi, z której powstał, i że rozwiązuje wszystkie zagadki.

Rozdział XVIII

Mały Książę podczas wędrówki po pustyni spotkał kwiat. Był to jednak kwiat mały, nieciekawy, o trzech płatkach. Od niego dowiedział się, że ludzi jest mało, do tego nigdy nie wiadomo, gdzie ich szukać. Nie mają korzeni i to jest ich problem.

Rozdział XIX

Mały Książę, zwiedzając Ziemię, wspiął się na wysoką górę. Miał nadzieję, że z takiej wysokości zobaczy ludzi. Niestety zobaczył tylko inne wierzchołki gór, poczuł się bardzo samotny. Na jego nawoływania odpowiadało tylko echo. Nie miał dobrego zdania o Ziemi, uważał ją za miejsce nieprzyjazne, suche, kanciaste i słone.

Rozdział XX

W końcu Mały Książę doszedł do drogi. Następnie dotarł do ogrodu, gdzie zobaczył inne róże. Poczuł się oszukany przez swoją różę, która zapewniała go, że jest jedyna na świecie. W ogrodzie natomiast znalazł aż pięć tysięcy takich samych róż. Wcześniej ze swoją różą i trzema wulkanami czuł się bogaty. Zrozumiał, że wcale nie był wielkim księciem, co sprawiło, że zaczął szlochać.

Rozdział XXI

Wtedy spotkał lisa. Lis bardzo spodobał się Małemu Księciu, który chciał się z nim pobawić. Zwierzę odparło, że nie może się z nim bawić, bo nie jest oswojone. Lis przekazał chłopcu, że oswoić oznacza stworzyć więzi. Opowiedział o sobie, że prowadzi monotonny żywot, poluje na kury, ludzie polują na niego. Poprosił Małego Księcia, żeby go oswoił. Tłumaczył mu, że do oswojenia potrzeba wiele cierpliwości, ważny jest też rytuał. Mały Książę oswoił lisa, a przy rozstaniu zrozumiał, że ten lis jest dla niego jedyny na świecie, ponieważ jest jego przyjacielem. Zupełnie jak róża jest wyjątkowa, bo jest różą Małego Księcia. Żegnając się, lis powiedział chłopcu, że to, co najważniejsze, jest niewidoczne dla oczu i że jest odpowiedzialny za swoją różę.

Rozdział XXII

Mały Książę spotkał Dróżnika, który zajmował się dzieleniem podróżnych na pakiety po tysiąc osób i kierowaniem ich raz na lewo, raz na prawo. Dróżnik powiedział Księciu, że ludziom nigdy nie jest dobrze tam, gdzie są, wciąż gdzieś pędzą. Mały Książę odparł, że tylko dzieci wiedzą, czego chcą, potrafią poświęcać czas lalce, za którą płaczą, gdy ktoś im ją zabierze.

Rozdział XXIII

Jako następnego Mały Książę spotkał sprzedawcę, który sprzedawał najnowszej generacji pigułki na pragnienie. Dzięki nim można zaoszczędzić pięćdziesiąt trzy minuty w tygodniu, ponieważ nie trzeba pić. Mały Książę nie rozumiał tego, on poświęciłby ten czas na spokojny spacer do źródełka.

Rozdział XXIV

Mijał siódmy dzień pobytu pilota na pustyni, kończyła się woda, a samolot wciąż nie był naprawiony. Narrator był tym zaniepokojony i obawiał się, że niebawem przyjdzie im umrzeć z pragnienia. Mały Książę nie przejmował się tak bardzo i zaproponował, by wybrali się na poszukiwania studni. Wyruszyli i szli w milczeniu wiele godzin. Gdy zapadł zmrok, chłopiec powiedział, że piękno pustyni polega na tym, że gdzieś jest ukryta studnia. Narrator zgodził się z chłopcem, że to, co najważniejsze, jest niewidoczne dla oczu. Książę zasnął, a narrator niósł go dalej w ramionach. O świcie dotarli do studni.

Rozdział XXV

Studnia, jaką znaleźli, przypominała zwykłą, wiejską studnię – z kołowrotkiem, liną i wiadrem. Narrator zaczerpnął wody i podał do wypicia Małemu Księciu. Chłopiec powiedział, że ludzie hodują w ogrodzie pięć tysięcy róż, ale nie znajdują w nim tego, czego szukają. Dodał, że oczy są ślepe i należy szukać sercem. Mały Książę poprosił narratora o narysowanie kagańca dla baranka, ponieważ czuł się odpowiedzialny za różę. Następnego dnia wypadała rocznica przybycia Małego Księcia na Ziemię. Narrator zrozumiał, dlaczego właśnie w tym miejscu, na środku pustyni, spotkał Księcia – rok wcześniej tutaj upadł i w to miejsce powrócił. Chłopiec wysłał narratora z powrotem, by naprawił samolot. Zapewnił, że będzie na niego czekał.

Rozdział XXVI

Następnego wieczoru narrator dostrzegł Małego Księcia siedzącego na fragmencie starego muru. Usłyszał, jak Mały Książę rozmawiał z wężem, tłumaczył mu, gdzie ma przyjść, dopytywał, jak mocny jest jego jad i czy będzie długo cierpiał. Narrator przeraził się i pochwycił bladego chłopca w ramiona.

Mały Książę ucieszył się, że narrator naprawił samolot, a wiedział o tym, mimo iż mężczyzna mu tego nie powiedział. Chłopiec oznajmił, że tego wieczoru wraca do domu. Właśnie w tym dniu mijał rok od jego przybycia na Ziemię, gwiazdy znalazły się w tym samym położeniu. Mały Książę przyznał, że będzie się bał, ponieważ podróż ta będzie o wiele trudniejsza i dłuższa.

Mały Książę przekazał narratorowi, że dzięki niemu wszystkie gwiazdy będą mu przypominały o nim. Dla narratora gwiazdy nie będą tylko punkcikami czy drogowskazem, będą się do niego śmiały, ponieważ na jednej z nich będzie chłopiec i też będzie się śmiał. To prezent, jaki Mały Książę dał narratorowi.

Chłopiec poprosił, żeby pilot odszedł, żeby nie widział, jak Książę cierpi. Bał się też, że wąż może i jego ukąsić. Starał się go przekonać, że musi porzucić ciało, które jest za ciężkie, i nie chce, by Narrator myślał, że jest martwy, ponieważ to nie będzie prawdą.

Potem Mały Książę zrobił krok i u jego stóp pojawił się żółty wąż. Chłopiec nie krzyknął, jedynie osunął się powoli na miękki piasek.

Rozdział XXVII

Minęło sześć lat od przedstawionych w książce wydarzeń. Nikomu wcześniej narrator o nich nie opowiadał. Po tych zdarzeniach, gdy znaleziono go na pustyni, był bardzo smutny, ale tłumaczył to zmęczeniem.

Pocieszył się po stracie Małego Księcia. Był przekonany, że chłopiec dotarł na swoją planetę, ponieważ, gdy nazajutrz wrócił w miejsce ukąszenia Małego Księcia przez węża, nie było tam już ciała. Zmartwił się jednak, uświadomił sobie bowiem, że nie narysował rzemyka do kagańca i baranek może zjeść różę. Uspokajał się, myśląc, że Mały Książę z pewnością pilnuje baranka i róży. Narrator często rozważa, czy baranek zjadł różę, czy też nie, a w zależności od odpowiedzi wszystko we wszechświecie się zmienia.

Narrator prosi czytelników, którzy znajdą się kiedykolwiek na pustyni i staną pod gwiazdą, a obok pojawi się mały chłopiec z jasnymi włosami, aby napisali mu, że Mały Książę wrócił.

« wszystkie materiały do tej książki